Z pamiętnika hazardzisty.
Bez kategorii

Chcesz przetrwać (a co odważniejszy – odnieść sukces) w 2020 roku? Oto Zarządzanie Kapitałem! (część 1)

Na pierwszym miejscu, niezmiennie od wieków – Zarządzanie Kapitałem. Jak i w życiu, tak i w kartach.

O ile grając gry cashowe jest to w miarę prosta sprawa, profesjonaliści polecają coś pomiędzy 30-50 buy-in’ów na limit, o tyle w turniejach MTT sytuacja już tak prosta nie jest. Bo rozpiętość wpisowych, które uiszczamy, może być naprawdę spora. To może liczyć średnią? A może medianę? Z reguły używamy średniej (bo tak najłatwiej), ale tu też pojawia się problem. Bo im większa rozpiętość pomiędzy buyinami, tym większa wariancja.

Ale zacznijmy może od naszego zwrotu z inwestycji, gdyż właśnie o jak najwyższe ROI jako gracze turniejowi powinniśmy dbać. Na jego zwiększenie w każdej chwili mamy 2 sposoby: grać turnieje z niższym wpisowym, czyli przeważnie z większą liczbą słabych graczy, albo zdecydowanie lepsze rozwiązanie – zwiększyć swoje umiejętności, aby powiększyć przewagę nad przeciwnikami na obecnie granych stawkach.  Jednak nawet wysokie ROI nie daje nam gwarancji zwyciężania w krótszej perspektywie czasu. Przyjrzyjmy się pięciu graczom, od bardzo słabego (ROI -30%), przez gracza breakeven (ROI 0%), po prawdziwego kocura (ROI 30%). Na przestrzeni 400 turniejów (powiedzmy, że miesięczna ilość gier regularnego gracza; dla uproszczenia gramy tylko turnieje z wpisowym 109$ i fieldem na 500 osób, co tylko nam pomaga) każdy z nich osiąga następujące wyniki:

To, co się od razu rzuca w oczy, to to, że nawet najsłabszy gracz może na tej średniej/małej próbce wygrać 37500$, a najlepszy w tym czasie przegrać -22800$! I bądź tu mądry, jeśli chodzi o ocenę umiejętności graczy MTT i wszelkiego rodzaju rankingi, zwłaszcza live (tak wiem, tam spektrum ROI będzie dużo większe, bardziej pomiędzy od -40% do 100%, ale też próbka mniejsza)🙂 Aż co trzeci średni, wygrywający reg (ROI 15%) zakończy miesiąc na minusie. No dobrze, ale wszyscy przecież wiemy, jak ważna jest wielkość próbki. To zobaczmy, jak portfele piątki naszych bohaterów mogą wyglądać po około roku:

Liczby te wyglądają już zdecydowanie lepiej, nasz najlepszy gracz prawie nigdy nie przegra, chociaż jak ma ogromnego pecha to i tak uszczupli bankrol o prawie 11000$ (ale to tylko 1 z 1000 symulowanych przypadków). Trzeba tu jednak pamiętać, że nasze ROI nigdy tak stałe, jak w powyższych symulacjach nie będzie. Jesteśmy tylko ludźmi, więc nawet najlepsi z nas (ROI 30%) pod wpływem nadmiaru przedłużającego się pecha zaczną grać nieoptymalnie, zmniejszając swój zwrot z inwestycji, przy jednoczesnym powiększaniu prawdopodobieństwa na gorszy wynik w przyszłości. Tak niestety często działa na nas downswing. Bo czysto teoretycznie downswing to tylko zapis naszych przeszłych wyników. Nie ma czegoś takiego jak “jestem na downswingu”. Nasz wczorajszy pech nie wyrokuje jutrzejszej porażki AA z A5 na stoliku finałowym. Przynajmniej w teorii. W praktyce tylko stalowe mindsety potrafią przejść gorsze okresy bez pogorszenia jakości swojej gry (och Phil Galfond ❤️, chociaż nawet i on przyznał się, że w pewnym momencie emocje wpływały na jego decyzje podczas #GalfondChallange i wziął kilka dni przerwy)

Teraz wróćmy do tematu rozpiętości naszych wpisowych. Tutaj pod lupę weźmiemy dwóch graczy. “Typowy” reg (gracz1) zagra:

  • 3500 turniejów z wpisowym 109$  oraz ROI 20%,
  • 495 turniejów z wpisowym 215$  oraz ROI 20%,
  • 700 turniejów z wpisowym 530$  oraz ROI 15%,
  • 100 turniejów z wpisowym 1050$  oraz ROI 10%,
  • 5 turniejów z wpisowym 5300$  oraz ROI 25%,

“Uśredniony” reg zagra po prostu 4800 turniejów z wpisowym 206$ i ROI 17%.

Jak widać wyraźnie ceną za zróżnicowanie wpisowych, jest ponad dwukrotnie większe ryzyko zakończenia roku na minus. Czy więc warto dla tych mało realnych milionowych wygranych aż tak ryzykować? Przecież koniec końców (czysto teoretycznie) EV dla obu graczy jest takie samo. Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Moim zdaniem warto, żyjemy przecież tylko raz 🙂

Na koniec zajmiemy się ostatnią zmienną, czyli ilością graczy w turnieju. Do tablicy podejdzie kilku naszych przyjaciół z ROI 15%, grających na przestrzeni miesiąca turnieje z wpisowym 109.

Jak widać im mniej graczy w turnieju, tym nasze potencjalne wygrane są dużo bardziej ograniczone z góry. Z drugiej strony mniejsze fieldy mamy na mniej popularnych stronach, albo np. na porannych sesjach, gdzie gracze prezentują niższy poziom. Więc jest szansa na wyższe ROI, przy równoczesnym zmniejszeniu prawdopodobieństwa przegranej.

Za nami sporo symulacji i prawdopodobnie ból głowy od tych wszystkich liczb. Poniżej  kilka szybkich porad dla graczy początkujących:

  • na każdym etapie kariery powinieneś wiedzieć, ile wynosi Twój bankroll (np. zapisuj sobie liczby w excelu jeśli grasz na wielu roomach), czyli liczba pieniędzy, którą możesz przegrać w dowolnym momencie i nie wpłynie to znacząco na jakość Twojego życia,
  • ucz się tak często, jak tylko możesz, celuj w podział czasu między grą a nauką 50/50. Wysokie ROI to Twój największy sprzymierzeniec,
  • postaraj się znaleźć gry z małą ilością graczy. Zminimalizujesz w ten sposób prawdopodobieństwo bankructwa. A co równie ważne, dużo częściej będziesz miał okazje przećwiczyć grę w późnych fazach turnieju, co powinno bardzo szybko zaprocentować dodatkowymi $,
  • przy ograniczonym kapitale staraj się unikać jednorazowych strzałów, na nie przyjdzie jeszcze pora.

Jeśli natomiast jesteś bardziej doświadczonym graczem z odpowiednim bankrollem, to hulaj dusza, piekła nie ma. Przecież nie będę Ci mówił, jak masz żyć 😉. Pamiętaj tylko, jak dziką bestią potrafi być wariancja. Jednocześnie jest to nasz największy przyjaciel, bez niej zarobkowa gra w pokera pewnie nie byłaby możliwa.

Każdemu natomiast, niezależnie od stopnia zaawansowania, polecam pobawić się symulatorem wariancji dostępnym tutaj. Sam sporo się dowiedziałem, przygotowując ten wpis. Wystarczy godzina zabawy, aby odpowiednio skalibrować swoje oczekiwania. “Hope for the best, prepare for the worst”. Na stronie można bardzo precyzyjnie odwzorować swój grafik i zobaczyć, co może nas spotkać w niedalekiej przyszłości.

To by było na tyle, bezpiecznego weekendu 😉 

Join the discussion

  1. kac

    Keep going 😉

  2. Tmind

    Good stuff Paweł

  3. Autonomic

    „Hope for the best, prepare for the worst” – nie znałem, a dobry cytat 😀 Wrzucę na swoją tablicę korkową.
    Pomocny dla mnie wpis, dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *